Lektorzy

Nie samym chlebem żyje człowiek, lecz każdym Słowem, które pochodzi do Boga

lektorzy msza

Każdemu z nas wydaje się, że czytać umie. To umiejętność bez której ani rusz, i dziś i 100 lat temu. Czytanie przebija swą przydatnością nawet obsługę Samsunga Galaxy i komputera. Czytamy wszyscy. Nawet idąc ulicą: SALE NOW albo FISH AND CHIPS albo NO BALL GAMES. Czytamy w domu, w szkole, w pracy. Wszędzie litery układają się w słowa, w zdania, w całe rozdziały. Przez nie śmiejemy się, wkurzamy, płaczemy, nudzimy. Czytamy dla siebie, po cichu, no, czasem dziecku, zanim zawoła że woli świnkę Pepe. Ale przeważnie rozprawiamy się z tekstem sam na sam, on wsiąka w naszą korę mózgową albo się o nią niechybnie rozbija.
A gdyby tak raz inaczej? Żeby okazało się, że ten odruch czytania, naturalny dla nas jak mruganie powieka, stał się przyczyną większych emocji? Może tremy, satysfakcji? Bo czytać będziemy nie byle co, a bestseller.
Sprzedaną w prawie czteromiliardowym nakładzie Biblię. Księgę ksiąg. Pismo Święte. Słowo Boże.
Czytanie Słowa Bożego na Mszy św. to oprócz emocji także korzyści. Najważniejsze to poznawanie jej w trakcie przygotowania do “występu”. Zadany fragment czytamy przecież na głos kilkukrotnie: rozpracowujemy akcenty i intonacje zdań. Słuchamy samych siebie. Chcemy przecież wypaść jak najlepiej, bez żadnych potknięć na Melchizedeku, Efezjanach i Aaronach. Muszą nas słuchać z przyjemnością, jak dobrze zaśpiewanego Psalmu. A przecież pierwszym warunkiem do tego jest rozumienie czytanego tekstu. Rozumienie, czyli poznanie. A jak się już dobrze przygotujemy, to wychodzimy z tłumu. Przestajemy być anonimowi, zaczynamy być kojarzeni ze świętym miejscem. A to zobowiązuje do określonej postawy i zachowania w otoczeniu. Lektor Słowa Bożego jest wiarygodny. Ale zazwyczaj nie ma z tym problemu, bo Słowo Boże nas umacnia, jest naszą poręczą – na nim się wspieramy idąc po schodach do nieba.
Zostań Lektorem!