ŻYWE SŁOWO

Biblia

Zostałam poproszona aby napisać co dało mi uczestniczenie w piątkowych kółkach biblijnych. Jest to
dla mnie dość trudne zadanie, bo ciężko mi ubrać w słowa to, co czuję w sercu – czyli to dziwne ciepło
i bezpieczeństwo, świadomość, że nie jestem sama, takie otulenie. Otulenie Słowem Bożym, które
jest dla mnie instrukcją do życia przez duże Ż i obietnicą Zbawienia.


Na pierwsze kółko biblijne trafiłam trochę „przez przypadek”, z ciekawości i z nieśmiałej chęci
poznania o co chodzi w „tej” Biblii. Wciągnęłam się dość szybko, początkowo bardziej jako
obserwator, a potem powoli jako bardziej aktywny uczestnik. Nie ukrywam, że na pierwszych
spotkaniach byłam dość przerażona tym jak słuchałam wypowiedzi innych, takich obeznanych w
tekstach Pisma Świętego, i w ogóle takich wygadanych i wierzących. Był to dla mnie okres kiedy
zaczynałam się nawracać i na nowo budować relację z Panem Bogiem. Modlitwa, czytanie i
rozważanie Słowa Bożego, zastanowienie się nad tym jak To Słowo odnosi się do mojego życia,
zaczęło mnie przemieniać i uzdrawiać.
Teraz patrząc z perspektywy 3.5 roku widzę jak wiele zmieniło się w moim życiu. Niby mimochodem.
Może nie jestem biegła w cytowaniu Słowa, ani błyskotliwe wygadanie się w kwestiach wiary nie jest
moją mocną stroną, ale poznanie, że jest Bóg, który jest moim Tatą i troszczy się o mnie, że potrafi
wyciągnąć mnie z największego bagna, że kiedy trzeba napomni mnie z miłością, że pragnie mnie
widzieć żyjącą prawdziwie, to coś nie do opisania.
Przez wiele długich lat uważałam, że zmarnowałam swoje życie, że nie da się już naprawić zła jakie
wyrządziłam bliskim i sobie. Myślałam, że zranienia z dzieciństwa usprawiedliwiają moją
zgorzkniałość, agresywność, wszystkie mury jakie zbudowałam i wszystkie mosty, które spaliłam.
Myślałam, że nic nie może mi pomóc. Były w moim życiu i terapia DDA, i kurs Alfa, były różne
rekolekcje, modlitwy o uzdrowienie czy wysłuchane konferencje ale dopiero takie „niepozorne” kółka
biblijne zaczęły drążyć moją duszę jak kropla skałę, a Duch Święty robił „swoją robotę”. Z czasem
powróciła chęć do życia i nawiązała się relacja z Panem Bogiem. Nadal jeszcze niekiedy palę mosty
czy nie rozumiem wielu rzeczy np. co jest moim powołaniem życiowym ale wiem do Kogo mam się z
tym wszystkim zwrócić i gdzie znajdę odpowiedzi na moje pytania.
Wydaje mi się, że ten „pakiet piątkowy na Woodside”, czyli adoracja + msza + kółko biblijne, z
możliwością spowiedzi to, jest taka całość, która czyni cuda. Nie jakieś spektakularne z fajerwerkami,
ale raczej takie zwyczajne i niepozorne, mające miejsce na dnie serca i co najważniejsze, dostępne dla
każdego.
Chcę też dodać, że na całokształt pięknej atmosfery spotkań kółka biblijnego wpływ ma przede
wszystkim rozważane Słowo i prowadzenie Ducha Świętego, ale i też kameralny charakter, obecność
kapłana, różnorodna cotygodniowa konfiguracja uczestników, poczucie jedności w rozmaitości,
bezpośrednia dyskusja z uczestnikami (i ich świadectwa), a także wspólna herbata czy przepyszne
domowe wypieki.
Wyjeżdżając z Aberdeen, a tym samym zaprzestając uczęszczania na kółka biblijne zostaję ze
słowami: „Ty natomiast trwaj w tym, czego się nauczyłeś i co Ci powierzono…” (2Tm 3, 14) oraz
pragnieniem zainicjowania kółka biblijnego w mojej polskiej parafii.
Chwała Panu!

B