FEEDBACK Z REKOLEKCJI

20160302_Olszewski_003

Nigdy wcześniej nie poznałem tego księdza, ale to jeden z tych duchownych, na którego nauki się czeka. Młody, 34 lata, to choćby tyle, ile ma zespół Lady Pank, a już z poważnym doświadczeniem w posłudze kapłańskiej: egzorcysta, misjonarz Miłosierdzia Bożego, autor kilku książek, redaktor prężnego portalu profeto.pl, radiowiec; dość powiedzieć, że Google wyświetla około 40 tys. wyników na jego temat.

W Michałowej osobie Sługi Serca Jezusowego doskonale widać to misterne działanie Ducha Świętego, który uporządkował wszystkie wolne elektrony jego siły fizycznej, charyzmy, inteligencji i najdalszych części duszy i zamienił je w mocny strumień prądu elektrycznego, z którego bierze się to silne Światło.

U kapłana bardzo cenię autentyczność w głoszonym słowie. Najlepiej, żeby to zwykły szary dzień był tego słowa inspiracją, jego brud, doświadczenie tych momentów kiedy jest trudno, a nie wymyślona na szybko infantylna historia. (Jakież to szczęście, że w aberdońskim duszpasterstwie jesteśmy od banału wolni.) Ksiądz Michał momenty swego życia zamienia w dobrą nowinę, jak w anegdocie o bójce szkolnej i zaniechania odwetu, jako chłopackiego przykładu miłosierdzia – prostego i niezwykle konkretnego, gdzie zaskoczeniem staje się prawda, że na zło wcale nie trzeba odpowiedzieć złem. A raczej trzeba rozkruszyć swe serce uczynkami miłosierdzia. Tylko wtedy będziemy mogli zdobyć się na pokorę dobrej spowiedzi, by spotkać Boga.

On ma ożyć w naszych sercach, mamy w Niego w końcu uwierzyć, w to, że z nami jest i nas naprawdę mocno kocha. Msza Święta ma przestać być zbiorem nie wiadomo co znaczących gestów i słów, a momentem spotkania z żywym Jezusem, w którym jesteśmy świadkami przemiany chleba w Jego ciało i wina w Jego krew. Jesteśmy świadkami takich wydarzeń jak cud w Sokółce i dalej nie wierzymy.

Odrzućmy w końcu kurz przyzwyczajeń i schematów, spotkajmy Boga żywego, naprawdę w Niego uwierzmy!

My, czyli często takie zagubione owce, pozwólmy się odnaleźć Chrystusowi, niech nas wyciągnie z ciemności zła.

Zanurzmy się w Jego ranach.

I niech już będzie, że strach, groza i trwoga nas do Niego czasem zaprowadzą – nie ma w tym w końcu nic złego.

Dobry to był czas z ks. Olszewskim. Oby jeszcze długo przynosił dobre owoce, niech nas one uzdrawiają.

Paweł Kalina


Poczytaj także wrażenia innych:

FRUNĘŁAM Z RADOŚCI - MAŁGOSIA

Najkrócej o minionych rekolekcjach – piękne. Ksiądz Michał Olszewski ujął mnie swoją radością i prostotą. Po pięciu minutach słuchania, miałam wrażenie, że znam go od lat, że to stary przyjaciel. Udało mu się trafić do mojego serca i jeszcze bardziej przybliżyć mnie do Jezusa. Najpiękniejsza chwila – gdy nakrył moją twarz szatą i Najświętszym Sakramentem. Dawno, a może nigdy tak się nie wzruszyłam. I jeszcze mały cud. Otóż ksiądz Michał powiedział, żeby oddać największy ciężar, który dźwiga się od lat Jezusowi. Zażartował, żeby teraz On sobie podźwigał, w końcu ma wprawę. Myślę dobry pomysł i prosiłam Jezusa, żeby chociaż na chwilę zabrał mój krzyż i dał mi odpocząć. Następnego dnia o szóstej rano dostałam smsa i byłam w szoku. Wiadomość w nim zawarta nie zdejmowała krzyża z moich ramion całkowicie, ale stał się dużo lżejszy. Wiem, że niesiemy go we dwójkę. Takie były moje rekolekcje. Wychodziłam z kościoła a raczej frunęłam pełna siły i radości i mam nadzieję, że uda mi się to zatrzymać na długo.

Małgosia

OPERACJA NA SERCU - MONIKA

Chociaż miałam możliwość uczestniczyć tylko w dwóch dniach rekolekcji, uważam że to były jedne z najlepszych rekolekcji w jakich w życiu uczestniczyłam. Słowa ks. Michała musiały być napełnione Duchem Świętym skoro aż tak trafiły do mego serca. Drugiego dnia rekolekcji ks. Michał mówił o tym, że powinniśmy pozwolić by nasze serce skruszyło się na kilka kawałków dla Boga. Przyjęłam te słowa, ale za bardzo nie zastanawiałam się nad ich sensem i znaczeniem. Po Mszy udałam się na Adorację przy Najświętszym Sakramencie. Tam odpoczęłam, a zamknąwszy oczy, ponieważ byłam zmęczona zaczęłam „drzemać” w modlitwie. Miałam sen. Śniło mi się, że mam operację na moim sercu, a wszystko widziałam z góry. Widziałam jak lekarze operują moje serce. Nagle w tym śnie zobaczyłam jak lekarze przy pomocy urządzenia, które wyglądało jak do łamania tynku zaczęli skruszać coś jakby powłokę na moim sercu i dopiero po skruszeniu całej powłoki byłam w stanie zobaczyć jak bardzo czerwone jest moje serce. Przebudziłam się, spojrzałam na Pana Jezusa w Najświętszym Sakramencie i nagle zrozumiałam znaczenie słów ks. Michała: „Połamać serce dla Boga”. Doświadczyłam tego, wtedy na adoracji zrozumiałam, że nie mogę się poddawać i nieustannie pozwalać by wierzchnia warstwa z mojego serca była usuwana niczym na operacji z mojego snu. A wszystko inne Pan Bóg uleczy 🙂

Monika

WYJĄTKOWY ROK MIŁOSIERDZIA - PAULINA

Postanowiłam napisać bez formalnego stylu, tak z serca. A więc mimo, iż sama uczestniczyłam tylko w dwóch dniach, to co mnie uderzyło, to obraz Jezusa, który wzywa do siebie swoje owce. Miłosiernego, wybaczającego nawet ciężkie grzechy, gdzieś mimochodem przychodzi mi ciągle do głowy obraz żałującego łotra z krzyża, któremu Jezus mówi „jeszcze dziś będziesz ze mną w raju”. Jezus nawet w ostatnich chwilach swojego ziemskiego życia rozlewa miłosierdzie na grzeszników. Przychodziły mi do głowy różne inne sytuacje w moim osobistym życiu, czy wśród moich znajomych, którzy borykali się z chorobami, niemożnością posiadania dzieci a ich podsumowaniem może być chyba tylko konkluzja, że jeśli ktoś jest styrany życiem i potrzebuje odpoczynku, przebaczenia i łaski to gdzie ich szukać jak tylko u Niego? I kiedy o nie prosić jeśli nie teraz – w Roku Miłosierdzia, w którym Kościół powoli powraca do swoich korzeni, w których miłosierny Pan sam chodził i błogosławił wielu, także tych odrzuconych przez ówczesne społeczeństwo. Nie wiem dlaczego to piszę, ale mam przeczucie, że to może być rzeczywiście wyjątkowy rok.

Paulina

ZAPOMNIAŁEŚ O MNIE? - PATRYCJA

Czas rekolekcji był czasem łaski. Na rekolekcje nie szłam z nastawieniem że coś się wydarzy, że będą nie wiadomo jakie rzeczy się działy. Raczej szłam bo szłam. Ostatnio w moim życiu działo się dużo rożnych rzeczy: napięcie w pracy, stare sytuacje z którymi myślałam że sama sobie poradziłam powracały niczym bumerang , ogromny chaos.

Po niedzielnej mszy nie pałałam jakimś ogromnym entuzjazmem. Miałam w sercu jakąś pustkę. W poniedziałek podczas adoracji i modlitwy miałam żal do Pana Boga że Go nie czuję , że nic się nie dzieje, widziałam jak inni byli dotknięci a u mnie pustka. Czułam się beznadziejnie, czułam się winna że może to ze mną jest coś nie tak. Ciągle od tego wieczoru do środy zadawałam Bogu pytanie: A co ze mną?! Zapomniałeś o mnie?! Pytania bez odpowiedzi.

Aż do środy, do momentu spowiedzi świętej to tu kapłan, który mnie nie znał, rozmawiał ze mną tak jakby wiedział dokładnie co czuję i przeżywam, bardzo było to zaskakujące uczucie. Miałam wrażenie jakoby sam Pan Jezus w osobie tego kapłana odpowiadał mi na te wszystkie pytania i wątpliwości o których Mu mówiłam przez te kilka dni.

Wieczorna msza i kazanie. To dzięki niemu zrozumiałam że muszę odnaleźć w sobie zagubioną owcę, że tego Pan oczekuje, że tego pragnie. Zrozumiałam że to nie oznaka mojej słabości, ale tego że moja siła jest w Nim!

Rekolekcje te dały mi możliwość wejścia mojemu Tacie na kolana i wtulenia się w Jego miłosierne serce! Uczę się oddawać Mu wszystko na nowo, bo co innego mi pozostało ?

Patrycja

DOŚWIADCZENIE BOGA ŻYWEGO - ASIA

Nie mogłam doczekać się rekolekcji i choć w poniedziałek byłam bardzo przeziębiona przyszłam do kościoła, z nadzieją doświadczenia Boga Żywego. I taki własnie przyszedł – w postaci uzdrowienia z grypy. Nauka rekolekcyjna i modlitwa o uzdrowienie były przenikające do głębi mojego zatwardziałego serca i skruszyły je odpowiednio. Natomiast największa miłość i dar łez przyszły, gdy wszystkie Boże Dzieci klękały z pokorą przed Najświętszym Sakramentem tuląc się w symboliczny płaszcz Chrystusa Zmartwychwstałego, który pokonał śmierć, przede wszystkim duchową, tę, której każdy z nas tak często doświadcza poprzez grzech. Wielkie jest miłosierdzie Boga, a Jego przebaczenie nie ma granic. Każdy pragnie Boga, naszego Ojca. Uczucie więzi z ludźmi w kościele i miłości do wszystkich obecnych dało wrażenie bliskości Nieba, choć w skromnym kościele, w tak zwykłym Aberdeen.

Rekolekcje to 3 wielkie dni: pierwszy dzień drogi krzyżowej – rozważania nad życiem i rachunek sumienia w niedzielę (smutek i powaga), następnie doświadczenie śmierci i małości mojej poprzez spowiedź poniedziałkową (dar łez), a w środę dzień trzeci, dzień zmartwychwstania i ogromnej radości w sercu, dzień Eucharystii i wdzięczności za ogrom miłości w moim życiu. Dzięki rekolekcjom mogłam przeżyć prawdziwy WIELKI Post.

Asia

JESTEM PRAWDZIWIE DZIECKIEM BOŻYM - MAREK

Chciałbym się podzielić i opowiedzieć co dostałem na tegorocznych rekolekcjach, użyłem słowa dostałem bo to nie są wrażenia tylko konkretne „zyski” dla mnie od Ducha Świętego. Nie miałem konkretnych oczekiwań czy próśb, bo tych ważnych jest zbyt wiele, zdałem się na wybór Ojca Naszego to co zechce mi dać to będzie ważne i ja wezmę to z radością. Jak zwykle nie zawiodłem się, dostałem „pewność siebie” ale nie taką z tego świata zadufaną że jestem fajny dobry, może najlepszy, wszystko mogę itd, ale pewność że jestem Dziecięciem Bożym i Synem Bożym w Jezusie Chrystusie i to nie dla tego że jestem kimś lepszym od kogokolwiek czy gorszym od kogokolwiek, ale ja dostałem autentycznie taką świadomość do serca. Teraz gdziekolwiek jestem śmiało o tym mówię. Proces ten zaczął się na Kursie Alfa a teraz osiągnął poziom pewności tego kim jestem w Jezusie i że wszystko mogę w NIM i z NIM. Mogę powiedzieć że wypełniają się we mnie słowa i obietnice Jezusa: „Aby radość moja w was była i aby radość wasz była pełna” oraz „Nie wyście Mnie wybrali lecz Ja was wybrałem i przeznaczyłem na to byście owoc przynosili i aby owoc wasz trwał”. Ten owoc trwa we mnie nieprzerwanie od dnia mojego nawrócenia ale teraz się wypełnia we mnie tak cudnie, tak pięknie, tak spokojnie, tak radośnie… w cichym powiewie Ducha Świętego i w wolności od matrixa tego świata.

Marek