PRZEZ CIERPIENIE DO WOLNOŚCI

Przez Auschwitz do świętości


Okazuje się, że mieszkanie, tu, w Aberdeen, może być też pożyteczne ze względu na świętych obcowanie!

Tak się szczęśliwie złożyło, że franciszkanie, którzy w Aberdeen pełnią funkcję kapelanów na Uniwersytecie, są częścią kustodii (pod nadzorem) amerykańskiej prowincji Matki Bożej Anielskiej (jednego z nich już znamy – to Polak, ojciec Jakub OFM Conv, który na co dzień posługuje tutejszym studentom, ale nie zapomina o nie-studentach: kiedy go potrzebujemy odprawia dla nas Msze Św, udziela sakramentów spowiedzi i komunii, wspiera Słowem Bożym) i w związku z tym oni, a przez ich pośrednictwo także my, Polacy w Aberdeen, zostaliśmy obdarowani wizytą ojca Jobe Abbassa z Kanady, który przywiózł święte szczątki ojca Kolbego. Ojciec Jobe Abbas peregrynuje relikwie naszego rodaka po prowincji klasztoru w USA, Kanadzie i właśnie podległej jej kustodii w Wielkiej Brytanii i Irlandii, jako że w tym roku mija 75. rocznica męczeńskiej śmierci świętego. W związku z peregrynacją do Aberdeen przyjechał także ojciec dr Piotr Cuber OFM Conv z Centrum św. Maksymiliana w Harmężach koło Oświęcimia.

Czczenie relikwii jest w Kościele obecne praktycznie od jego początków. Najczęściej czcimy fizyczne szczątki naszych świętych, ekshumowane pod koniec procesu beatyfikacyjnego. W przypadku relikwii ojca Kolbego jest trochę inaczej. Jak pisze o Cuber: Relikwie pierwszego stopnia (włosy z brody) mamy dzięki zapobiegliwości br. Akursjusza Pruszaka, niepokalanowskiego fryzjera, który 5 września 1939 r., tuż po wybuchu wojny, na prośbę o. Maksymiliana ogolił jego długa misyjną brodę. Ponieważ br. Akursjusz już wtedy widział w Ojcu Kolbem świętego, zachował obciętą brodę. Po kanonizacji św. Maksymiliana włosy z brody przechowane przez br. Kamila, okazały się jedyną relikwia Męczennika, gdyż ciało o. Maksymiliana zostało spalone w krematorium KL Auschwitz 15 sierpnia 1941 r.*

Kiedy dane jest nam w pełni wiary ucałować takie szczątki, to za ich pomocą Bóg wylewa na nas wszelkie łaski.
Przy okazji peregrynacji dowiedzieliśmy się też wiele na temat życia świętego. Każdy z nas z pewnością Go „jakoś” kojarzył, szczególnie ten wizerunek „obozowy”, bo ów jako taki utrwalił się w powszechnej świadomości. Dzięki ojcu Piotrowi, możemy teraz przywołać w pamięci inną twarz świętego: twarz uśmiechniętego, pełnego życia brodacza, kapłana organizatora, kapłana przedsiębiorcy, który „z niczego bat ukręci”; nowoczesnego ewangelizatora, upatrującego w mediach ich przydatność do głoszenia Słowa Bożego. Wreszcie założyciela Rycerstwa Niepokalanej (Militia Immaculatae) – dzieła swego życia, które swoje ośrodki do dzisiaj ma w obu Amerykach, Afryce, Australii, Azji i Europie Zachodniej, (a w którego szeregi będziemy mieli okazję wstąpić 5 lutego) i jego czasopisma – Rycerza Niepokalanej.

Męczeńska śmierć ojca Maksymiliana w tym piekle na ziemi, jakim był Konzentration Lager Auschwitz, była więc, jak mówił nam podczas niedzielnej Eucharystii (22 stycznia) ojciec Piotr, dopełnieniem jego pięknego, owocnego życia, a nie pojedyńczym aktem miłosierdzia. Była po prostu ukoronowaniem wszystkich ofiar jakie złożył ojciec Kolbe w czasie swego czterdziestosiedmioletniego życia.

Ojciec Piotr przybliżył nam także (wtorek, 24 stycznia) osobę Mariana Kołodzieja, byłego więźnia obozu – jednego z pierwszych więźniów KL Auschwitz (numer 432), także więźnia innych obozów koncentracyjnych na terenie Niemiec i Austrii (w sumie spędził w nich Kołodziej 5 lat!), który po traumie wojny uciekl w sztuki plastyczne: został scenografem teatralnym i filmowym, w trakcie aktywności zawodowej współpracując z Hanuszkiewiczem, Kutzem czy Różewiczem.

Często słyszymy, że ludzie którzy przeżyli okrucieństwa wojny, obozowe piekło, nie chcą o tym opowiadać. I w tym przypadku było podobnie – obozową przeszłość przez długie lata zachowywał artysta tylko dla siebie. Aż doszło do takiego punktu zwrotnego w jego życiu – wylewu skutkującego częściowym paraliżem, aby koszmar tamtych dni znalazł swe ujście w sztuce. Ocalałeś nie po to, żeby żyć. Masz mało czasu, trzeba dać świadectwo – te słowa z Przesłania Pana Cogito Herberta były iskrą, która wznieciła szesnastoletni ogień tworzenia (1993-2009). Efektem tych działań naznaczonych trudem powylewowej niepełnosprawności jest mieszcząca się w Harmężach wystawa: Klisze pamięci. Labirynty. Zapełniające całe połacie ścian, rysowane ołowkiem obrazy przedstawiają oniryczne, jakby z sennego koszmaru wyjęte postacie, dziesiątki, setki przerażających wizerunkow ludzkich, w rzeczywistosci uosabiajacych samo przerażenie własnym odczłowieczeniem. W wielu z nich można dostrzec rysy twarzy samego autora, a także ojca Kolbego. W połączeniu z realnymi przedmiotami – rozsypanymi kamieniami czy tłuczonym szkłem, w połączeniu z przejmującą ciszą wystawa ta wywiera na zwiedzającym piorunujące wrażenie grozy, lęku ale też zmusza do refleksji nad kondycją człowieczeństwa i tego człowieczeństwa zaprzeczeniem wskutek odrzucenia Boga.

O obecność Boga w Auschwitz pytał zwiedzający wystawę ksiądz Tischner:

Pytanie „Gdzie jest Bóg” wisi nad obrazami. Ale Boga nie ma tam, dokąd Go nie zaproszono. Na tym polega wielkość człowieka, że może Boga nie zapraszać w swój świat, może Go wypędzać ze swojego świata. Jest to świat Boga przepędzonego, wypędzonego, a z drugiej strony przecież jakoś obecnego – poprzez ojca Kolbe *.

W innym miejscu ks. Tischner o wystawie mówił:

Prawdziwy Oświęcim jest tutaj. Przede wszystkim wydaje się, że każda przemiana tych obrazów w słowa jest jakimś uszczerbkiem dla nich. Obrazy są tak pełne wymowy, że każda próba ich uzupełniania komentarzem słownym jest próbą beznadziejną.

 

Wystawę trzeba po prostu zobaczyć!

Ojciec Piotr i franciszkanie zapraszają do Centrum św Maksymiliana w Harmężach!

Z całego serca dziękujemy o.o Jobe Abbassowi z Kanady oraz dr Piotrowi Cuberowi OFM Conv za ich pełną darów wizytę, za wszelkie łaski przez wstawiennictwo św. ojca Maksymiliana, a naszemu drogiemu sąsiadowi – ojcu Jakubowi za wszystkiego jego działania z tym związane.

 

* – wykorzystano materiały dostępneh na stronie Centrum Św. Maksymiliana: harmeze.franciszkanie.pl
oraz z http://www.franciszkanie.pl/artykuly/szkocja-sw-maksymilian-w-aberdeen
Paweł Kalina

 


Galeria zdjęć


Fotografia numer 1 – Photo: Michal Wachucik, Abermedia