REKOLEKCJE MIŁOSIERDZIA – ŚWIADECTWA

Weekend Święta Miłosierdzia Bożego minął w wyjątkowym klimacie Rekolekcji prowadzonych przez MARCINA ZIELIŃSKIEGO i KRZYSZTOFA SIRANT

MZielinski KSirant


 


Wciąż napływają nowe świadectwa:

DWIE RADOŚCI - DOROTA

Świadectwo będzie o dwóch radościach. Pierwsza to radość podczas rekolekcji, zaś druga radość w życiu po rekolekcjach. Zawsze uważałam siebie za człowieka pogodnego i pozytywnie nastawionego do świata. Od kiedy dowiedziałam się o rekolekcjach, czekałam na nie z niecierpliwością! Obudziła się we mnie ciekawość i chęć poznania tej „nauczanej radości”. Każdy dzień był dla mnie niesamowitym przeżyciem, widziałam jak BÓG delikatnie kruszył serca, przepełniał je swoją miłością. Wiedziałam, że to wszystko co się dzieje, to nie nasza zasługa, a działanie Ducha Świętego. I tak było, ludzie otwierali się na Jego moc – nie widziałam Go, ale czułam, bo jest jak wiatr, przychodzi w lekkim powiewie… Działał i działa. I tylko jedno mogę powiedzieć, że to był piękny czas spotkania z kochającym Ojcem i niezwykłymi ludźmi.

Chciałam podzielić się moim doświadczeniem osobistego spotkania z Duchem Świętym, który „przyszedł do mnie”, dotknął mego serca i umysłu. Rozlało się we mnie uczucie błogości i ciepła oraz wielkiej radości i dziękczynienia za to czym jestem obdarzona, pokazał mi swoje istnienie, iż jest wśród nas. Dziękowałam za każdy ułamek mojego życia! Stałam tam pośród wielu wiernych i prosiłam bardzo, aby obudził na nowo moją wiarę i wlał niezliczone dary: „Duchu Święty przyjdź, ożywicielu serc, Duchu Święty przyjdź, pocieszycielu naszych serc, pragnę z Tobą przez życie iść!” Tak więc jest radość, moc, miłość i wiara.

Proszę Cię Duchu Święty, dopomóż, abym wytrwała w mych postanowieniach, aby to co prawe, dobre, wartościowe w mym sercu i umyśle przetrwało i mogło służyć mej rodzinie i innym. Chwała Panu!

Dorota

KRĘGI ŻEBRA I ŁYDKA UZDROWIONE - KAROLINA

Od około dwóch lat miałam problem z bólem w lewej łydce. Ból był tak silny, że nie mogłam nawet krzyżować nóg, czułam cały czas pulsowanie, a pod wpływem ciepła ból się nasilał. Podczas modlitwy nie wierzyłam zbytnio, że ból może ustąpić, ba minąć bo od piątku, pierwszego dnia rekolekcji minął i nie wrócił, a ja czuję jakbym miała nowa nogę – to niesamowite, po prostu cud. Ale jest coś jeszcze: 10 lat temu miałam poważny wypadek i połamanych pięć żeber i trzy kręgi szyjne. Kręgi i żebra źle się zrosły i mogłam spać tylko na płasko. Musiałam się trochę garbić, bo jedno żebro nachodziło na drugie, co powodowało ból. Jakie było moje zdziwienie, gdy ten ból również zniknął. Dziękuję, że mogłam być na tak wyjątkowych spotkaniach.

Karolina

WIATR UZDROWIENIA - BARTOSZ

Rekolekcje obudziły we mnie wiarę w Jezusa za sprawą Ducha Świętego. Pierwszego dnia rekolekcji, w piątek, doznałem uzdrowienia. Od kilku lat dolegał mi ból i nie komfort w szyi, to był mięsień mostkowo-obojczykowo-sutkowy. Bóle głowy, skurcze szyi, szczęki, drętwienia ramion, rąk itd. – wszystko to utrudniało mi życie codzienne i nie tylko. Na modlitwie wołaliśmy do Jezusa i Ducha Świętego, żeby przyszedł do nas i został z nami. Zamknąłem oczy i uniosłem ręce do góry wołając „Przyjdź do mnie, uzdrów mnie, napełnij mnie miłością, bo tego pragnę i jestem na to gotowy całym sobą”. Później dotykałem miejsca które mnie boli i które jest puste bez miłości, to był mój mięsień i moje serce pełne pustki i braku męskości do działania. Miałem ciężki oddech i drżenia, coś się działo ze mną ale nie wiem co. Miałem uśmiech na buzi i chciało mi się płakać, ale płakać z radości że tutaj jestem i czuję ciepło wokół mnie. Później odkryłem, że mięsień, który nie dawał mi spokoju od kilku lat po prostu przestał mnie boleć, a moje serce napełniło się miłością, spokojem i radością do ludzi i Jezusa. Wróciłem do domu pełny uśmiechu i radości. Kolejny dzień rekolekcji był również super dniem. Potrafiłem się skupić w kościele jak nigdy przedtem. A ostatniego dnia, w poniedziałek dużo śpiewaliśmy, a właściwie to była modlitwa i uwielbienie przez śpiew. Problem w tym że ja nie chciałem śpiewać słowami, które chór śpiewał ale buczałem jakieś słowa pod nosem których nigdy wcześniej nie słyszałem. Bardziej to było sylabowanie i mruczenie niż śpiew. Sprawiało mi to ogromną przyjemność i radość i chęć modlitwy do Boga. W tym dniu była modlitwa o zesłanie Ducha Świętego, zostałem obdarowany spoczynkiem w Duchu Świętym. Zostałem ostatni z setki ludzi będących na rekolekcjach i wtedy to się stało. Marcin Zieliński powiedział że słowo na te rekolekcje to „wiatr” i był wiatr. Marcin zaczął się modlić nade mną i zacząłem czuć mrożenie mojego ciała od stóp po czubek głowy. Wtedy zasnąłem w Duchu Świętym i jedyne co pamiętam to silny podmuch, wiatr przechodzący przez moje ciało i potworny chód. To był Duch Święty, który dał mi nowy start. Przeżyłem to cudownie. Moje życie jest teraz kolorowe i ciągłe się uśmiecham. Dziękuję. Chwała Panu!

Bartosz

GORĄCA FALA DUCHA - GOSIA

W poniedziałek na Wieczorze Chwały wydarzyła się rzecz niesamowita. Po uwielbieniu Boga stanęłam w kolejce do modlitwy o wylanie Ducha Świętego. Czekając w kolejce czułam ogromne pragnienie, aby Duch Święty na mnie zstąpił i modliłam się o to mocno. Zanim jeszcze Marcin podszedł do mnie by pomodlić się nade mną poczułam dziwne ciepło wypełniające mnie. Kiedy Marcin modlił się za mnie zalała mnie fala gorąca, moje serce zaczęło bardzo szybko bić i wtedy upadlam. Gdy się podniosłam czułam dziwny spokój i radość. Chciałam włączyć się do śpiewu ale nie mogłam się skupić, ponieważ upadając musiałam uderzyć się w stopę bo gdy się podniosłam bardzo bolały mnie dwa palce u stopy. Nie mogąc skupić się na modlitwie poprosiłam Jezusa, aby uzdrowił mnie przez Ducha Świętego, którego właśnie otrzymałam. Jak tylko wypowiedziałam tą modlitwę ból natychmiast ustąpił, nie czułam nic. W pierwszej chwili nie mogąc w to uwierzyć zaczęłam sprawdzać ruszając stopą i przyciskając do podłogi. Kiedy jednak zdałam sobie sprawę, że ból naprawdę ustąpił zaczęłam płakać. Długo nie mogłam zasnąć tamtej nocy rozmyślając o tym wszystkim co się wydarzyło podczas Wieczoru Chwały. Dziękuję Bogu za Jego Miłosierdzie. Chwała Panu!

Gosia

UZDROWIONE BIODRO I KRĘGOSŁUP - MARTA

Pragnę podzielić się świadectwem mojego uzdrowienia, jakie miało miejsce ubiegłej niedzieli. Przyjechałam do Aberdeen, aby uczestniczyć we Mszy św. o godz. 15. Nie wiedziałam, że trwają rekolekcje. Zostałam także na modlitwie o uzdrowienie. Od dłuższego czasu bolało mnie lewe biodro i nogi i kręgosłup. Ten ból nasilał się. W piątek po urlopie wróciłam z Polski. Podczas urlopu ból bardzo dokuczał i wzmagał się gdy postałam trochę dłużej. W mojej pracy muszę stać nieraz po kilkanaście godzin dziennie. Podczas modlitwy modliłam się również, żebym umiała przebaczyć. Czułam, że coś się dzieje, chociaż musiałam się jeszcze upewnić, że nic mnie nie boli. Dzisiaj jest wtorek, nie mam większych problemów z nogami i biodrem. Bardzo się cieszę, że będę mogła jeszcze trochę popracować. Dziękuję Jezusowi za to uzdrowienie i modlę się za moją rodzinę. Chwała Panu!

Marta

BÓL ZĘBA MINĄŁ, WYPEŁNIENIE DUCHEM - ZUZIA

W tamtym tygodniu dostałam bardzo silne zapalenie jamy ustnej od zębów ósemek, ból okropny nie do wytrzymania, nawet tabletki Ketanol nie pomagały, nie mogłam też buzi otworzyć i praktycznie nic nie jadłam do momentu kiedy stał się cud i zostałam na rekolekcjach w niedzielę. Wtedy zostałam uzdrowiona z bólu kiedy chłopaki przywoływali Ducha Świętego i mówili, żeby się złapać za to miejsce gdzie boli, ja położyłam rękę na policzku i robiłam to co mówili. Po chwili zamknęłam oczy i zaczęło się coś dziać nie wiedziałam co to jest i co się dzieje. Miałam wrażenie, że mrówki po mnie chodzą i dreszcze. Po chwili czułam, że łzy mi lecą, kiedy chciałam je powycierać okazało się, że łzy płynęły w środku mojego ciała. Po chwili nie czułam już bólu i mogłam otworzyć szeroko buzię. Nie mogłam uwierzyć w to co się stało. To było uczucie nie do opisania. Kiedy miałam oczy zamknięte tak dobrze było mi w tym momencie, że chciałam tak już zostać. Po wyjściu z kościoła patrzyłam jeszcze trzy razy do lusterka, że mogę buzię otworzyć i nie czułam bólu, nie wierzyłam w to co przeżyłam. Po powrocie do domu opowiedziałam mężowi co mnie wspaniałego spotkało i zaczęłam jeść wszystko bo byłam pięć dni prawie bez jedzenia i taka szczęśliwa że nie czuję bólu. Ale to nie było wszystko bo nie miałam jeszcze dosyć i czułam, że czegoś mi brakuje. Postanowiłam, że pójdę jeszcze w poniedziałek do kościoła mimo trudności jakie były, bo w tych godzinach jestem zawsze w pracy, ale powiedziałam sobie, że na ten moment muszę iść do kościoła i sprawdzić czego mi jeszcze brakuje. Poczułam czego mi brakowało po tym jak Duch Święty mnie wypełnił kiedy poleciałam na podłogę . A później taki wielki płacz mnie ogarnął, w pierwszej chwili nie widziałam dlaczego ja tak płaczę, ale już dzisiaj wiem. To było dla mnie wielkie przeżycie i wielki cud. Chwała Ci Panie!

Zuzia

CDN

 CZEKAMY NA TWOJE ŚWIADECTWO – NAPISZ TUTAJ